Kredyt a kwestia wejścia polski do strefy euro

Przeszukuj:

Wespół z toczącą się debatą w kwestii terminu przyjęcia przez Polskę euro, wiele osób zastanawia się nad tym, jaka waluta kredytu hipotecznego - złoty czy euro (franki szwajcarskie z opisanych wcześniej względów mało kto już bierze pod uwagę) - może okazać się korzystniejsza. Nadrzędną sprawą dla oceny zasadności wyboru kredytu w euro lub w złotych będzie to, na jakich zasadach szczegółowych i po jakim kursie Polska wejdzie do Eurolandu, a wcześniej - jaki kurs zostanie ustalony na czas pobytu naszego kraju w tzw. mechanizmie ERM2 (rodzaj „poczekalni” przed formalnym przyjęciem euro).

Ocenia się, że już samo wprowadzenie złotego do korytarza ERM2 wpłynęłoby stabilizująco na notowania naszej waluty (zmniejszając ryzyko kursowe do minimum). Po drugie, w okresie przebywania w systemie ERM2 złoty będzie miał spore szanse na umocnienie, po trzecie zaś - wraz z akcesją do euro znika problem spreadu, jednego z głównych czynników wpływających na wysokość raty w „eurokredycie”.

Tutaj ciekawostka: podejmując decyzję o wyborze waluty kredytu należy też pamiętać, że za kilka lat złoty zostanie zastąpiony przez euro. Wtedy to kredyty złotówkowe staną się kredytami w euro. Marże pozostaną jednak w wysokościach ustalonych w umowach kredytowych (czytajmy więc je dokładnie!). W efekcie osoba, zaciągając obecnie kredyt w złotówkach z marżą wynoszącą np. 2 %, za kilka lat będzie spłacać kredyt w euro z marżą w tej wysokości. Przejście do strefy euro będzie najprawdopodobniej płynne, natomiast kredytobiorcy nie powinni ponieść z tego tytułu żadnych dodatkowych kosztów (poza ewentualną opłatą za przewalutowanie kredytu).

Pojawiają się też informacje, że dodatkowym zabezpieczeniem - na chwilę przed wprowadzeniem wspólnotowej waluty w naszym kraju - ma być sztucznie utrzymywany na określonym poziomie kurs euro. Specjaliści uważają, że będzie to zabezpieczenie przed spekulacją walutową i jednocześnie ochrona zaciągniętych kredytów przed wzrostem ich wartości.