Sytuacja rynkowa

Przeszukuj:

W pierwszym kwartale 2009 r. zauważalny był radykalny spadek popularności kredytów we frankach szwajcarskich na korzyść kredytów w walucie polskiej. Jest to naturalnie spowodowane konsekwencjami kryzysu finansowego. Przestraszone banki mocno ograniczyły udzielanie kredytów w CHF. Jeśli już to robią, to na restrykcyjnych warunkach żądając 30-40 % wkładu własnego. Są to też kredyty zdecydowanie droższe niż jeszcze, powiedzmy, rok temu. Ocena zdolności kredytowej także została drakońsko wyśrubowana - wymaga się osiągania dochodów na poziomie minimum kilku tysięcy złotych netto miesięcznie.

Wyższe ryzyko to wyższa marża, którą widać także przy kredytach złotówkowych. Dla przykładu Pekao S.A. kredyt na 100 % wartości nieruchomości jeszcze w ubiegłym roku wyceniał (mówimy jedynie o marży bankowej) na 1,6-1,85 %, dziś jest to ok. 3,5 %. W wymienionym okresie malały raty kredytów w złotówkach i euro, drożały we frankach szwajcarskich i dolarach. Jest to wynik osłabienia polskiej waluty i zmniejszenia się stawki WIBOR z poziomu 6,62 % w IV kwartale 2008 r. do 4,83 % na początku roku 2009. Następstwem tego coraz bardziej atrakcyjne stają się kredyty w walucie krajowej i euro.

Mając na uwadze perspektywę wejścia Polski do strefy euro, drugi wariant z pewnością będzie coraz popularniejszy. Może jednak warto zaczekać z decyzją zaciągnięcia kredytu w euro do momentu wejścia Polski do systemu ERM2. Obecnie kredyty złotowe - w miarę tanie i bezpieczne (brak ryzyka kursowego) - są całkiem przyzwoitą propozycją.